sobota, 09 stycznia 2010
Dzień "Sliding Stop"
Mój Ukochany już śpi, zaś ja powoli i spokojnie oddycham po dzisiejszym dniu. Jestem rozradowana, ponieważ dzisiaj niczego się nie spodziewając, podświadomie jako do pierwszego z wyznaczonych sobie na dzisiaj miejsc, pojechałam do biblioteki oddać i wypożyczyć nowe książki. Uparłam się, iż pomimo dwóch pozycji które już dzierżę w dłoni, muszę mieć trzecią do kompletu. I gdy wybrałam, kogo zauważyłam? Mojego Lubego Niedźwiedzia przy punkcie zwrotów książek!
I proszę mi dalej wmawiać iż coś takiego jak codzienne przeznaczenie nie istnieje ;)

Zaś nawiązując do tytułu wpisu
Sliding stop to figura jeździecka w moim ukochanym stylu western polegająca na gwałtownym zatrzymaniu konia w galopie. Przednie nogi są zablokowane, tylne zaś ślizgiem podwijają się pod konia, jakby dalej chciały jechać. Sprawia to wrażenie gwałtownego siadania na zadzie przez konia prosto z poślizgu, co przy chmurze piachu idącej z podłoża robi niesamowite wrażenie.

W każdym razie dzisiaj miałam dzień pełen właśnie sliding stop, tyle, że ludzkiego. Biegnąc do autobusu jednego, potem drugiego ślizgałam się na śniegu, w jednym z nich także popisowo wywijałam kończynami miedniczymi na zakrętach i przy hamowaniu... ;)
Idać do metra Ratusz Arsenał usłyszałam szum wagonów i podobnie jak większość schodząca po schodach gwałtownie przyspieszyłam. Tak gwałtownie, że gdy w końcu schody się skończyły, a zaczęła nawierzchnia płaska, nie wiem czemu tuż przed samym wagonem metra nogi wkonały ślizg w bok... Ale na metro zdążyłam!
Śliskie schody uczelni także nie wymagają wyjaśnień. Śliskie podłogi Wola Parku podczas wieczornych zakupów z Mamą także ;)

Tak, to jest jednak znak iż w lato czas odświeżyć sobie tajniki jeździectwa i zabrać się za western, u Nas w Polsce niestety mało znany...

poniedziałek, 28 grudnia 2009
Śnieżek? I butelkowy termoforek! :D
Świętujcie ze mną, Casanovo i Ty Kosmaty Potworze!

Adelka, czyli młodsza żołwinka, ma jedynie awitaminozę i zapalenie trzeciej powieki. Wydaje się to być absurdalne, iż cieszę się z takiego powodu, ale po ostatniej pladze pasożytów i wirusów prześladujących gady znajomych i internautów z wszelakich forów - nie zawsze z szczęśliwym końcem niestety - awitaminoza w początkowym stadium jest naprawdę niczym.

Teraz tylko zakraplać kropelki do oczu i wcierać wit. A kropelkową w skórę przy łapkach. Będzie dobrze? Będzie! Bo musi być! :)

Oprócz tego na dworzu zimowe purpurowe niebo i śnieg nieustannie sypiący niczym gęsta, rozgotowana kasza, prosto z nieba. I z powodu takiej a nie innej pogody, na drogę powrotną dostałam od Pani Doktor "termoforek" dla żółwicy zrobiony z małej platikowej buteleczki po preparacie dla gołębi :D Brzmi śmiesznie, ale jaki przydatny!

Cieszcie się Koty wraz ze mną i podziwiajmy opuchnięte jeszcze ślepia Adeli... I śnieg na dworzu, sypki i lekki, kojący duszę swoim widokiem.

niedziela, 27 grudnia 2009
Dobijcie mnie...
Wszyscy ludzie wykonujący wymarzony przeze mnie zawód - czyli lekarze weterynarii - przez 355 dni w roku są dostępni zawsze i wszędzie, w dowolnym miejscu, o dowolnej porze dnia i nocy i zasobności kieszeni właściciela pacjenta.

A przez te pozostałe 10 dni, co zowią się okresem okołoświątecznym trudno dorwać jakiegokolwiek, a co dopiero tego, na którym nam naprawdę zależy.

Młodsza żółwica już prawie 1,5 tygodnia pływa z opuchniętymi ślepiami, prawdopodobnie spowodowanymi awitaminozą, bo nikt nie przyjmie mi jej bez odpowiednich kwalifikacji... A lekarze, którzy zajmują się gadami:
a. są na urlopie świątecznym
b. odpoczywają od telefonów
c. wielka niewiadoma...

Jutro z rana znowu dzwonię po przychodniach. I albo mi się uda, albo dobijcie mnie i żółwia...
środa, 23 grudnia 2009
Życzeniowo
Wszystkim chciałabym życzyć Zdrowych, Radosnych i Pogodnych zarazem Świąt Bożego Narodzenia :)


23:57, blue_wolfy
Link Dodaj komentarz »
Karpiu! Przeżyj!
Temat być może oklepany, ale...
Przestaję przechodzić w okresie świątecznym przez bazary.

Przerażają mnie dzikie tłumy śliniące się na zielono widząc żołtozielonkawe drzewka byle jak ścięte, związane, i niczym zwłoki osadzone w stojaczku
Obrzydzeniem i pogardą napawają mnie hordy ludzi śliniących się i sapiących z wrażenia na widok szaroburej masy ledwie dyszącej w różowej, spienionej "wodzie". W hipermarketach nie jest lepiej, jestem po prostu zaskoczona faktem, że można tyle czasu stać w bezsensownej kolejce po "kawałek" umęczonej ryby i nie po to, by ją szybko wyzwolić, ale by równie bezsensownie trzymać ją w wannie bądź balii przez następne dni i  mało  humanitarnie zabić. A praktycznie wypatroszonego karpia, bądź chociaż dzwonki na tacce można kupić szybciej... i bez bycia pośrednim mordercą.

Wczoraj byłam z Mamą w Tesco na Połczyńskiej.  Oglądając ubranka dla Zosi,  nie zauważyłam wózka z zakupami kobiety, która stała 5m dalej. Nagle wózkiem zarzuciło z lekka, mną pokierowało z przestrachu na  stojak z  kolekcją Disney'a. Powodem tego wszystkiego, były DWA - tak szanowni państwo - DWA żywe karpie umieszczone w zwyklej foliowej torebce.
Niestety cięta riposta jak zwykle przychodzi po fakcie.

Ale przecież u nas na uczelni dzis w zakladzie ichtiologii sprzedawali swiezutkie, ale martwe juz karpie, zabite w jak najkrotszym czasie, w jak najbardziej humanitarny sposob. I kolejka byla dluzsza niz np. ta na bazarach

Nie chcę aby moja "notka", miała jakikolwiek wymiar propagandowy, Casanova. Chciałabym tylko powiedzieć, że jest to dla mnie czysto prymitywne zachowanie i nie jestem w stanie tego pojąć. Wytłumacz mi Kocie jedno. Karp śmierdzi, jest rybą o szlamistym posmaku, nikomu nic nie wadzi. Komuś smakuje - no dobrze, smacznego.
Ale nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego za tradycję można uznać pozbawianie życia w bezsensowny i bezcelowy sposób. Czy już nie lepiej kupić dzwonków z karpia sztuk kilka?

Karpiu, przeżyj! Odwilż idzie, może chociaż w kałużach znajdziesz ocalenie...
niedziela, 20 grudnia 2009
Hatatila wraca! Świątecznie nawet...
Tak
Hatatila wraca do pisania bloga. Nawet nie wiem o czym teraz pisać... dużo rzeczy się wydarzyło, ale cóż - lenistwo wrodzone, nawet teraz literki nie chcą mi się odpowiednio wstawić i stworzyć słowa ^^
Na razie jest przedświątecznie. Powoli zabieramy się do jakotakiego sprzątania i testowania wytrzymałości na "niepodjadanie" w kuchni. I chyba czas w końcu ubrać choinkę...

Kilka dni temu wracając z uczelni przechodziłam przez podziemia przy stacji Metro Centrum. W pewnym momencie, w miejscu podziemi, gdzie jest to nietypowe, był dość sporawy tłumek ludzi. Aparaty, kamery, telefony pstrykające zdjęcia.

A na kamiennej podłodze żywy, piękny... Rudzik. Śliczna samiczka.

Wszyscy się zachwycali, dokumentowali wszelkimi cyfrowymi nośnikami, że takie cudo, że w takim miejscu, och jakie to śmieszne. Nikt nie rozumiał chyba, że ptak jest przerażony i kuli się coraz bardziej w sobie.

W końcu zostałam ja i jakiś mężczyzna z mała kamerką. Rudzik na szczęście był zdrowy, było to widać w momencie gdy chciałam go złapać w celu wyniesienia na powierzchnię - spieprzał zdrowo i żywo :D
Aż w końcu zrozumiałam, że nawet jeśli dałby się złapać i wynieść, to na dworze jest -14 stopni, tak więc lepiej żeby teraz byłw podziemiach gdzie jest cieplej i każdy go dokarmi. A gdy się ociepli trochę, Rudzik sam znajdzie drogę.

Jednak czasami na siłę pomagając zwierzętom, można im jedynie zrobić krzywdę.
poniedziałek, 07 września 2009
Smutno?
Sting - Shape of my Heart

Smutno... Po prostu smutno. Bez łez, z czekoladą, ale smutno. W osobliwy sposób tak, że nie wiem czemu nie potrafię pisać o tym czemu smutno...
Może później coś z tego będzie...
sobota, 05 września 2009
Test Świnki ;)
Zapraszam do zabawy :D

W żadnym wypadku nie oszukuj i zrób go porządnie!

Zrób ten mały teścik: to zabawne:))

Weź białą kartkę i narysuj świnkę.

Nie przechodź dalej DOPÓKI NIE NARYSUJESZ ŚWINKI!!!!

NIE OSZUKUJ!! NIE BEDZIE SIE LICZYŁO!!!

NAJPIERW NARYSUJ!!!

JUŻ? NA PEWNO ?

Świnka obrazuje Twoja psychikę.

Jeśli ją narysowałeś:

* U góry kartki: jesteś pozytywnie myślący i optymista.

* raczej w kierunku środka kartki : jesteś realista.

* bliżej dołu kartki : jesteś pesymista i masz tendencje do

negatywnych zachowań.

* jeśli świnka patrzy w lewo: wierzysz w tradycje, jesteś przyjazny

i łatwo zapamiętujesz daty; daty urodzin, rocznic...

* jeśli świnka patrzy w prawo: jesteś wynalazcą, jesteś aktywny,

ale niezbyt przywiązany do rodziny, nie przywiązujesz też wagi do ważnych dat...

* jeśli świnka patrzy na wprost, na ciebie:

jesteś bezpośredni, jesteś jak adwokat diabla i nie boisz się starć w dyskusjach

* jeśli dodałeś śwince mnóstwo detali: jesteś analitykiem, spokojny i nieufny.

* jeśli nie dodałeś śwince detali: jesteś emocjonalny, uczuciowy, naiwny, niezbyt metodyczny i podejmujesz dużo ryzyka.

* jeśli narysowałeś śwince mniej niż 4 łapki : wahasz się albo jesteś w trakcie przeżywania okresu wielkich zmian w swoim życiu.

* jeśli narysowałeś śwince 4 łapki: jesteś pewny, uparty i trzymasz się swoich ideałów.

* jeśli narysowałeś śwince więcej niż 4 łapki: jesteś idiotą.

* Wielkość uszu świnki wskazuje na twoja zdolność słuchania innych:

Im większe tym lepiej!!

* Długość ogonka: wskazuje na jakość twoich relacji seksualnych:

znowu: im dłuższy, tym lepiej!!!!!

OK. Kto zapomniał narysować ogonek?????

Nie, nie, nie ma możliwości zrobienia testu jeszcze raz... ;)


czwartek, 03 września 2009
Służba Zdrowia... optymistycznie.
Licząc:
*Czas dojazdu do Warszawy i przejazd centrum,
*Czas oczekiwania na rejestrację, czas oczekiwania na wizytę u pani doktor w szpitalu na Koszykowej, który sypie się i jest mroczny jak szpitale za dawnych czasów...
*Oraz czas dojazdu spowrotem do domu...

...Zdążyłam przeczytać dwie grube książki, w które przezornie jako bibliomaniaczka się zaopatrzyłam :D

Ale cały ten niepozornie stracony na dojazdach i czekaniu czas umiliły mi książki oraz fakt, że pani doktor okazała się być faktycznie specjalistką w dziedzinie mojego schorzenia i niezwykle kulturalną, wykształconą, sympatyczną osobą.

A jednak Służna Zdrowia może być miła, nawet jeśli długo się czeka :)
sobota, 29 sierpnia 2009
Żenada - Sprawa Amfiteatru Bemowskiego
RRWiesz Kocie, o co mi chodzi? O to:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6978011,Amfiteatr_imienia_Michaela_Jacksona_na_Bemowie.html

Kocie, czy ja jestem zła? Tak, Casanova, i Ty Kosmaty Potworze, który się przypatrujesz z moich kolan, jestem zła
Mało tego, ja jestem wkurwiona i zażenowana tym całym pomysłem!
Wspaniały amfiteatr na Bemowie! Cudowne miejsce, gdzie otaczający Park Sowińskiego kusi wiewiórkami, pachnącymi liśćmi i brakiem gołębi... I sam Amfiteatr, miejsce festiwali muzyki prawdziwej romskiej, celtyckiej, warszawskiej, kabaretony, występy wszelakich orkiestr i grupy teatralnych... miszmasz tego co ciekawe i "niepospolite". Miejsce zlotów WITCH (ach te dziecinne wspomnienia) i swego czasu innych mniej popularnych grupek.
A teraz władze Bemowa, nie wiem skąd wzięty (chyba z ich pop-owskiej dupy) pomysł, chcą przekładać na rzeczywistość.
Kurwa
Kurwa
I po trzykroć kurwa
Po co tak cudowne i spokojne miejsce, kojarzące się z tym co wymieniłam, szpecić imieniem MJ., do którego co prawda nic nie mam, ale nie rozumiem rozpaczy po jego odejściu. Można nad tym płakać, poboleć, ale... każda wielka gwiazda kiedyś odejdzie. Nie rozumiem tego szumu. Nie rozumiem.
A co z naszymi polskimi gwiazdami, tymi żyjącymi i już nie będącymi na naszym ziemskim padole? Co z Osiecką, Niemenem, Budką Suflera, Mieczysławem Foggiem? Co z kabaretem TEY, OT.TO i innymi? Co z nimi? Gwiazda pop mająca na swym koncie wiele skandali i o wiele bardziej rozhisteryzowaną publikę jest bardziej cenna niż nasze perełki?
Równie dobrze można nadać Lotnisku na Bemowie, imię Madonny, wszak tam miała koncert...
Nie rozumiem tego, Koty moje, naprawdę nie rozumiem...
A za moje przeklinanie serdecznie Was przepraszam.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6